Kilka słów o projekcie ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwemu wykorzystywaniu przewagi kontraktowej w obrocie

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi ujawniło w końcu projekt ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwemu wykorzystywaniu przewagi kontraktowej w obrocie. Do tej pory słychać było tylko o pojedynczych pomysłach ministerstwa, w tym o wprowadzeniu katalogu zabronionych opłat półkowych, o czym już wcześniej pisałem. Teraz otrzymaliśmy gotowy projekt, ale niestety według mnie jego uchwalenie nie polepszy sytuacji dostawców produktów rolnych i spożywczych. W dużej mierze projekt ten powiela wady projektu zgłoszonego jeszcze w poprzedniej kadencji Sejmu. Poniżej kilka moich pierwszych uwag na temat projektu.

Podobnie jak poprzedni projekt, tak i ten ogranicza swoje zastosowanie jedynie do określonej kategorii dostawców – do wytwórców i przetwórców produktów rolnych i spożywczych. Zakres oddziaływania ustawy będzie zatem dość mocno ograniczony, co jednakże nie jest jego największą wadą.

Według mnie w całkowicie wadliwy sposób został określony przedmiot ustawy. Ustawa ma zakazywać  nieuczciwego  wykorzystywania  przewagi  kontraktowej  nabywcy względem dostawcy oraz dostawcy względem nabywcy (ustawa ma działać w obie strony!). Przewagą kontraktową, w myśl projektu, jest natomiast sytuacja nabywcy względem dostawcy, w której dla dostawcy nie istnieją wystarczające i faktyczne  możliwości  zbycia  produktów  rolnych  lub  spożywczych  do  innych nabywców oraz występuje znaczna dysproporcja w potencjale ekonomicznym na korzyść nabywcy (pomijam tu sytuacje, kiedy dostawca wobec nabywcy wykorzystuje przewagę). Proszę się chwilę zastanowić i powiedzieć, jak częste są sytuacje, w których dostawca nie ma możliwości zbycia produktów innym nabywcom? Nie wiem, co autor projektu miał na myśli, konstruując taką definicję, ale zaprasza ona do jeszcze częstszego stosowania przez np. sieci handlowe argumentu, że przecież zawsze dostawca ma możliwość sprzedaży towarów gdzie indziej – do innej sieci. Taki argument bardzo często pojawiał się ze strony sieci w procesach o zwrot opłat półkowych, w których wielokrotnie uczestniczyłem. Na gruncie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (stanowiącej podstawę odzyskiwania opłat półkowych przez dostawców) taki argument nie miał racji bytu i był z reguły przez sądy odrzucany. A projekt nowej ustawy aż zachęca do wzmożonego powoływania się na ten argument. W najgorszym wypadku pozostawienie takiego brzmienia projektowanego przepisu spowoduje, że ustawy nie będzie można niemal w ogóle zastosować. Piszę, że w najgorszym wypadku, gdyż brak precyzji tego przepisu powoduje, że będzie istniało duże pole do jego rozmaitych interpretacji, również na korzyść dostawców. Niemniej według mnie projektowany przepis w żaden sposób sytuacji dostawców nie polepsza, a to przecież polepszenie ich sytuacji miałoby być celem ustawy.

Definicja przewagi konkurencyjnej jest według mnie największą wadą projektu.

Projekt ustawy nie ograniczy również tak niekorzystnego zjawiska, jakim są opłaty półkowe. Zrezygnowano, co prawda, z wprowadzenia katalogu niedozwolonych opłat, niemniej jednak treść projektu w tym zakresie znów stanowi ułatwienie dla sieci handlowych. Dlaczego? Projekt nie posługuje się ani pojęciem „opłaty półkowe”, ani nawet pojęciem „inne niż marża handlowa opłaty za przyjęcie towaru do sprzedaży”, które to pojęcie znane jest z ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Zamiast tego jako jeden z przykładów wykorzystywania przewagi rynkowej wskazano: „uzależnianie  zawarcia  lub  kontynuowania  umowy  od przyjęcia  lub  spełnienia  przez jedną ze stron innego świadczenia, niemającego rzeczowego ani zwyczajowego związku z przedmiotem umowy”. W uzasadnieniu projektu ustawy wskazano, że chodzi tu właśnie o opłaty półkowe, których nazwy przykładowo w tym uzasadnieniu wymieniono. Niewątpliwie w przypadku opłat półkowych z reguły mamy do czynienia z uzależnianiem zawarcia lub kontynuowania umowy od zastrzeżenia w umowie opłat z tytułu różnych „usług”, czy też „premii”. Tu więc autor projektu po części trafnie wskazał istotę niedozwolonych opłat. Ale co to znaczy „świadczenia niemającego rzeczowego ani zwyczajowego związku z przedmiotem umowy”? Przecież w procesach o zwrot opłat półkowych sieci handlowe od lat posługuję się argumentem, że różnego rodzaju „usługi” mają właśnie rzeczowy i bezpośredni związek ze sprzedażą. Kolejny raz więc projekt ustawy wychodzi naprzeciw postulatom sieci handlowych, w rzeczywistości ułatwiając im obronę.

Według mnie dwa powyższe elementy, tj. błędne określenie „przewagi rynkowej” i błędne określenie charakteru opłat półkowych, w całości dyskwalifikują zaprezentowany projekt ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwemu wykorzystywaniu przewagi kontraktowej w obrocie.

Plusem projektu jest to, że nie wyłącza on możliwości poszukiwania przez dostawców ochrony na podstawie art. 15 ust. 1 pkt 4 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Dostawcy nadal będą mogli skorzystać z tej ścieżki, aby odzyskać opłaty półkowe.

Sama bowiem nowa ustawa nie daje dostawcy w zasadzie żadnych możliwości poza złożeniem zawiadomienia dotyczącego  podejrzenia stosowania wobec niego praktyk nieuczciwie  wykorzystujących przewagę kontraktową oraz ewentualnie składania na piśmie wyjaśnień dotyczących istotnych okoliczności sprawy. W szczególności w ten sposób dostawca nie odzyska np. kwot zapłaconych jako „opłaty półkowe”.

W najbliższym czasie bliżej przyjrzę się projektowi i podzielę się z Wami dalszymi uwagami.

Dariusz Mojecki

Radca prawny

Kraków

Obsługa prawna współpracy z sieciami handlowymi